Abp Viganò zastanawia się nad Wielkanocą 2021 r. w świetle tyranii korona wirusa

Abp Viganò zastanawia się nad Wielkanocą 2021 r.
w świetle tyranii korona wirusa

Wersja w PDF pod
https://jozefbizon.files.wordpress.com/2021/03/107-abp-vigano-zastanawia-sie-nad-wielkanoca-2021-r-w-swietle-tyranii-korona-wirusa.pdf

Jeśli pozwolimy, aby nienawistna tyrania grzechu i buntu przeciwko Chrystusowi została ustanowiona, szaleństwo Covida będzie tylko początkiem piekła na ziemi.

W zeszłym roku, decyzją równie niezrozumiałą, co nędzną, po raz pierwszy w erze chrześcijańskiej hierarchia katolicka ograniczyła obchody Wielkanocy, podążając za głównym nurtem narracji o pandemii. Wielu wiernych, ograniczonych przez środki przymusu, które były tak ewidentnie bezużyteczne, jak i bezproduktywne, było w stanie zjednoczyć się duchowo z Najświętszą Ofiarą, asystując przy funkcjach liturgicznych za pomocą komputera. Rok później nic się nie zmieniło w stosunku do tego czasu, a my po raz kolejny słyszymy, że powinniśmy przygotować się na kolejne zamknięcie, aby umożliwić poddanie ludności eksperymentalnemu serum genetycznemu, narzuconemu przez lobby farmaceutyczne, mimo że nie wiedzą oni, jakie mogą być długofalowe skutki uboczne. W wielu krajach zaczyna się zakazywać jego stosowania, ze względu na podejrzane zgony, które następują po szczepieniach; a jednak, pomimo uderzającej kampanii terroryzmu medialnego, podstawowe metody leczenia okazują się być skuteczne i zdolne do drastycznego zmniejszenia liczby hospitalizacji, a w konsekwencji również liczby zgonów.

Jako katolicy jesteśmy wezwani do zrozumienia, jak wiele, przez ponad rok, cała ludzkość była zmuszona przejść w imię nagłej choroby, która – według oficjalnych danych – spowodowała liczbę zgonów nie różniącą się od tej z poprzednich lat. Jesteśmy wezwani do zrozumienia, nawet zanim uwierzymy: ponieważ, jeśli Pan obdarzył nas inteligencją, uczynił to po to, abyśmy używali jej do rozpoznawania i osądzania rzeczywistości, która nas otacza. W akcie wiary ochrzczony nie wyrzeka się własnej racjonalności w akrytycznym fideizmie, lecz przyjmuje to, co Pan mu objawia, pochylając się przed autorytetem Boga, który nas nie zwodzi i który jest samą Prawdą.

Nasza zdolność do intus legere wydarzeń chroni nas, w świetle Łaski, przed zejściem na drogę tego rodzaju lekkomyślnego irracjonalizmu, który odwraca uwagę tych, którzy jeszcze wczoraj sławili naukę jako niezbędne antidotum na „religijne przesądy”, a dziś sławią samozwańczych „ekspertów” jako nowych kapłanów pandemii, zaprzeczając najbardziej elementarnym zasadom współczesnej medycyny. I o ile dla chrześcijanina prawdziwa dżuma jest zbawiennym wezwaniem do nawrócenia i pokuty za winy jednostek i narodów, o tyle dla wtajemniczonych w religię zdrowia uleczalny syndrom grypy jest wołaniem pogwałconej przez ludzkość Matki Ziemi – przybranej matki Natury, do której wielu zwraca się słowami Leopardiego: Dlaczego później nie zwracasz tego, co wtedy obiecałeś? Czy tak bardzo zwodzisz swoje dzieci? Zdajemy sobie sprawę, że plemienne okrucieństwo, prymitywna siła niczym planetarny wirus, który chciałby nas wytępić, nie tkwi w Naturze, której Stwórca jest godnym podziwu architektem, lecz raczej w elicie podporządkowanej ideologii globalistycznej, która z jednej strony chce narzucić tyranię Nowego Porządku Świata, a z drugiej, aby utrzymać władzę, hojnie nagradza tych, którzy oddają się na jej usługi. Buntownicy, ci, którzy stawiają opór, są natomiast unicestwiani w swoim dobytku, pozbawiani wolności, zmuszani do poddawania się nierzetelnym testom i nieskutecznym szczepionkom w imię wyższego dobra, które muszą zaakceptować bez możliwości sprzeciwu czy krytyki.

Kilka dni temu pewna kobieta, wierząc, że wyda się obdarzona zdrowym rozsądkiem, powiedziała, że należy poddać się stosowaniu maski i dystansowi społecznemu nie tylko ze względu na ich skuteczność, ale także po to, by wesprzeć naszych przywódców politycznych, w nadziei na złagodzenie przyjętych dotychczas środków: „Jeśli założymy maskę i zaszczepimy się, może przestaną to robić i pozwolą nam znowu żyć” – skomentowała. W odpowiedzi na to spostrzeżenie starszy mężczyzna odpowiedział, że Żyd w Niemczech w latach 30. mógł pomyśleć, że noszenie gwiazdy Dawida naszytej na kurtce w jakiś sposób zaspokoi urojenia Hitlera, unikając znacznie gorszych naruszeń i ratując się przed deportacją. W obliczu tego spokojnego sprzeciwu kobieta, która z nim rozmawiała, była wstrząśnięta, rozumiejąc niepokojące podobieństwo między nazistowską dyktaturą a pandemicznym szaleństwem naszych czasów; między sposobem, w jaki tyrania mogła zostać narzucona milionom obywateli poprzez wykorzystanie ich strachu, tak wtedy, jak i teraz. Obywatele Niemiec dali się namówić do posłuszeństwa, do niereagowania na łamanie praw obywateli niemieckich, których jedyną zbrodnią było to, że byli Żydami, a sami stali się informatorami władz cywilnych o „zbrodniarzach”. A ja się pytam: jaka jest różnica między donosem na sąsiada, który ukrywa żydowską rodzinę, a gorliwym donoszeniem na tych, którzy mają u siebie znajomych, łamiąc niekonstytucyjny przepis ograniczający wolność obywateli? Czy w obu przypadkach donosiciele nie szanują prawa i nie przestrzegają norm, podczas gdy te same normy naruszają prawa części społeczeństwa, która została skryminalizowana, wczoraj na tle rasowym, a dziś na tle zdrowotnym? Czy nie nauczyliśmy się niczego z horrorów przeszłości?

Głos Kościoła wzywa Boski Majestat do usunięcia „flagelli tuae iracundiae, quae pro peccatis nostris meremur [plagi Twojego gniewu, którą wysługujemy się za nasze grzechy]”. Te plagi przejawiały się w historii w postaci wojen, plag i głodu; obecnie przejawiają się w tyranii globalizmu, zdolnej do spowodowania większej liczby ofiar niż wojna światowa i zniszczenia gospodarek narodowych bardziej niż mogłoby to zrobić jakiekolwiek trzęsienie ziemi. Musimy zrozumieć, że jeśli Pan pozwoli, aby twórcy zagrożenia Covid odnieśli sukces, to z pewnością będzie to dla naszego większego dobra. Ponieważ dzisiaj to, co jeszcze pozostało w naszym społeczeństwie z inspiracji cywilizacji chrześcijańskiej, a co do wczoraj uważaliśmy za normalne i oczywiste, jest teraz zakazane: korzystanie z naszych podstawowych wolności, chodzenie do kościoła, aby się modlić, wychodzenie z przyjaciółmi, jedzenie kolacji z naszymi bliskimi, możliwość otwarcia sklepu lub restauracji i uczciwe zarabianie na życie, chodzenie do szkoły lub podróżowanie.

Jeśli ta pseudo-pandemia jest plagą, to nietrudno zrozumieć, za jakie grzechy karze nas Niebo: zbrodnie, aborcje, morderstwa, zabójstwa, rozwody, przemoc, perwersje, wady, kradzieże, oszustwa, zdrady, kłamstwa, profanacje, okrucieństwa. Zarówno grzechy publiczne, jak i grzechy jednostek. Grzechy wrogów Boga, jak i grzechy Jego przyjaciół. Grzechy ludzi świeckich i grzechy duchowieństwa, ludzi pokornych, jak i przywódców, rządzonych, jak i tych, którzy rządzą, młodych, jak i starych, mężczyzn, jak i kobiet.

Mylą się ci, którzy wierzą, że pogwałcenie naszych naturalnych praw, którego doświadczamy, nie ma żadnego nadprzyrodzonego znaczenia i że nasza część odpowiedzialności za uczynienie siebie współwinnymi tego, co się dzieje, jest nieistotna. Jezus Chrystus jest Panem historii i ktokolwiek chciałby wygnać Księcia Pokoju ze świata, który stworzył i odkupił Swoją Przenajdroższą Krwią, nie chce zaakceptować nieuchronnej porażki Szatana, wiecznego przegranego. I tak, w delirium, które ma wszystkie cechy hybris, jego słudzy poruszają się tak, jakby zwycięstwo zła było już pewne, podczas gdy w rzeczywistości jest ono z konieczności ulotne i chwilowe. Nemezis, które jest dla nich przygotowywane, przypomni nam o narodzie izraelskim po przejściu przez Morze Czerwone, i o tym, że faraon nie mógłby nic uczynić, gdyby nie było to dozwolone przez Boga.

Chrześcijańska Wielkanoc, prawdziwa Pascha, której Pascha Starego Testamentu była tylko figurą, dokonuje się na Golgocie, na błogosławionym drewnie krzyża. Jezus Chrystus jest doskonałym Ołtarzem, Kapłanem i Ofiarą tej Ofiary. Agnus Dei, wskazany przez Poprzednika nad brzegiem Jordanu, wziął na siebie grzechy świata, aby złożyć siebie jako ludzką i boską ofiarę Ojcu, przywracając w swojej Krwi porządek naruszony przez naszego pierwszego Rodzica. To właśnie tam, na Kalwarii, dokonał się prawdziwy Wielki Wykup, dzięki któremu niewygasły dług dzieci Adama został anulowany przez nieskończone zasługi męki Odkupiciela, wykupując nas z niewoli grzechu i śmierci.

Bez żalu za grzechy, bez zamiaru zmiany naszego życia i dostosowania go do woli Bożej, nie możemy liczyć na to, że znikną skutki naszych grzechów, które obrażają Boski Majestat i mogą być złagodzone jedynie przez pokutę. Nasz Pan wskazał nam królewską drogę Krzyża: „Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w Jego ślady” (1 P 2, 21). Weźmy więc każdy z nas swój krzyż, zapierając się samego siebie i naśladując Boskiego Mistrza. Zbliżajmy się do Świąt Wielkanocnych ze świadomością, że zawsze jesteśmy pod spojrzeniem Pana: „zbłądziliście jak owce, lecz teraz powróciliście do pasterza i stróża dusz waszych” (1 P 2, 25). I pamiętajmy, że na dies irae na pewno wszyscy będziemy mieli Go za Sędziego, ale dzięki chrztowi świętemu zasłużyliśmy na prawo uznania Go za Brata i Przyjaciela.

Prosimy Najwyższego Sędziego, posługując się słowami Pisma Świętego: „Discerne causam meam de gente non sancta, ab homine iniquo et doloso erue me [Odróżnij moją sprawę od narodu, który nie jest święty, wybaw mnie od człowieka niesprawiedliwego i podstępnego]”. Do Miłosiernego Ojca, który w swoim Boskim Synu uczynił nas dziedzicami wiecznej chwały, kierujemy z pokorą słowa Dawida: „Amplius lava me ab iniquitate mea, et a peccato meo munda me [Obmyj mnie coraz bardziej z mojej nieprawości i oczyść mnie z mojego grzechu]”. Prosimy Ducha Pocieszyciela: „Da virtutis meritum, da salutis exitum, da perenne gaudium [Udziel nagrody cnoty, udziel wybawienia zbawienia, udziel radości wiecznej]”.

Jeśli naprawdę chcemy, aby ta tak zwana pandemia runęła jak domek z kart – jak to się zawsze działo w przypadku o wiele gorszych plag, gdy Pan zadekretował ich koniec – pamiętajmy, aby uznać Jemu i tylko Jemu to powszechne Panowanie, które uzurpujemy sobie za każdym razem, gdy grzeszymy, odmawiając posłuszeństwa Jego świętemu Prawu i czyniąc się w ten sposób niewolnikami szatana. Jeśli pragniemy pokoju Chrystusowego, to Chrystus musi królować i to Jego królestwa musimy pragnąć, poczynając od nas samych, naszej rodziny, naszego kręgu przyjaciół i znajomych, naszej wspólnoty religijnej. Adveniat regnum tuum. Jeśli zamiast tego pozwolimy na ustanowienie znienawidzonej tyranii grzechu i buntu przeciwko Chrystusowi, szaleństwo Covida będzie tylko początkiem piekła na ziemi.

Przygotujmy się zatem do spowiedzi i Komunii św. wielkanocnej w tym duchu zadośćuczynienia i ekspiacji za nasze własne grzechy, jak również za grzechy naszych braci, ludzi Kościoła i tych, którzy nami rządzą. Prawdziwym i świętym „nowym odrodzeniem”, do którego powinniśmy dążyć, powinno być życie w łasce, przyjaźni z Bogiem i stałości z Jego Najświętszą Matką i Świętymi. Prawdziwe „nic już nie będzie takie jak dawniej” musi być tym, które wypowiadamy, gdy odchodzimy od konfesjonału z postanowieniem, że już więcej nie zgrzeszymy, ofiarowując nasze serce eucharystycznemu Królowi jako tron, na którym rozkosznie przebywa, poświęcając Mu każde nasze działanie, myśl i oddech.

Niech to będą nasze życzenia na nadchodzącą Wielkanoc Zmartwychwstania, pod łaskawym spojrzeniem naszej Królowej i Pani, Współodkupicielki i Pośredniczki wszystkich łask.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup – 9 marca 2021 r.

Źródło:
https://www.lifesitenews.com/opinion/ap-viganos-reflection-in-preparation-for-easter-2021
Tłumacz automatyczny.
Boguchwała, A.D. 26 marca 2021 r. – Józef Bizoń

Informacje o Józef Bizoń

jb.boguchwala@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Józef Bizoń, Kościół Rzymsko-Katolicki, Wojna z Polakami. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.